piątek, 3 marca 2017

twoje tylko mikrochwile.....


P.S.

dbaj o nie codziennie....

bez oczekiwań...







Nie oczekuj niczego od nikogo....
 Lepsza jest niespodzianka...
 od rozczarowania...

ławka....


 
 
 
 
„Zawsze lubiłem ławki. Są znakiem wycofania, dystansu, łagodnej marginalizacji na obrzeżu świata. Są nieocenionym punktem obserwacyjnym, dogodnym schronieniem, bezpieczną przystanią na poboczu drogi dla tych, którzy potrafią się zatrzymać. 
Spędziłem wiele godzin na ławkach, kontemplując świat. 
Istnieją ławki cudowne, niestosowne, wysoce nieprawdopodobne,
 które stoją w niewiarygodnych miejscach.
 Człowiek siedzący na ławce nie należy już do rzeczywistości, 
a w każdym razie się od niej odcina.
 To proste siedzisko czyni zeń poetę i porusza jego horyzonty.
 Jeśli istnieje jakieś miejsce, 
które nie podlega tumultowi świata,
 jest nim właśnie ławka.”


  /Graff Laurent/

Złote serduszko







Głęboko w gęstym lesie stał samotny, mały domek. 
Mieszkała w nim mała dziewczynka o tak dobrym sercu, że zwano ją Złotym Serduszkiem.
Ale Złote Serduszko była bardzo biedna i samotna. 
Nie miała ani taty, ani mamy.
Pewnego dnia, kiedy ogień w kominku dogasał, a do jedzenia zostało jej tylko ciastko,
 Złote Serduszko postanowiła wyruszyć w świat. 
Z ciasteczkiem w ręce, podpierając się kijem, wędrowała przez gęsty las.
Najpierw spotkała starą kobietę, która była tak bardzo głodna, że Złote Serduszko dała jej ciastko. "Weź je, babciu, ja sobie poradzę", powiedziała.
Potem napotkała wędrowca - był stary i zmęczony. "Weź mój kij i podeprzyj się, drogi staruszku - powiedziała - jakkolwiek będzie, ja sobie poradzę."
Kiedy nastał wieczór i Złote Serduszko poczuła się zmęczona i śpiąca, położyła się w lesie aby usnąć. "Trochę tu pusto - pomyślała - ale pomodlę się i poradzę sobie".
Nazajutrz podeszła biedna dziewczynka, której było zimno w głowę. 
Złote Serduszko podarowała jej swoją czapkę. 
"Weź ją, dziewczynko, ja sobie poradzę" - powiedziała.
Przez most przechodził chłopiec. Było mu zimno, bo jego koszula była cała w strzępach. 
Wtedy Złote Serduszko zdjęła swoją bluzeczkę i dała ją chłopcu. 
"Włóż ją, ja sobie poradzę", powiedziała.
Złote Serduszko nie miała teraz już nic do oddania, była naprawdę biedna. 
Ale następnego dnia zdarzyło się coś niezwykłego. 
Spadł na nią z nieba deszcz gwiazd, które zamieniły się w pieniądze. 
"Teraz sobie poradzę" - powiedziała.
I pewnego pięknego dnia zjawił się książę i poprosił Złote Serduszko o rękę:
 "To ja jestem chłopcem, któremu podarowałaś swoją bluzkę. 
Twoje serce jest ze złota, dlatego chciałbym, abyś była moją księżniczką".
 "Weź więc moje serce" - powiedziała Złote Serduszko 
- "ja sobie poradzę....".

czwartek, 2 marca 2017

trudne pytanie....




"Gdybyś był szczęśliwy, 
naprawdę szczęśliwy, 
przez jedną chwilę, 
ale od samego początku wiedział, 
że to się skończy smutkiem i przyniesie ból, 
czy wybrałbyś to szczęście, 
czy je ominął?"
/Gregory David Roberts/ 

P.S.

?

(nie) ten sam podmuch....





"Zastanawiam się często jak to się dzieje, 
że podczas gdy ciężkie doświadczenia jednych ludzi hartują, 
innych pozostawiają złamanych i zgorzkniałych. 
Znalazłem kiedyś w jakiejś książce celne porównanie: 
ten sam podmuch jeden płomień gasi, 
a drugi wzmacnia. 
Nadal nie wiem jakim ja jestem płomieniem"
/Richard Paul Evans, Szukając Noel/

środa, 1 marca 2017

marzec....



"Gdyby udało się zgłębić ludzkie serce, 
jak zdziwiłoby nas obecne tam milczące....
pragnienie czyjejś obecności...."





"...udawane emocje są mniej krępujące od prawdziwych,
bo mamy je pod kontrolą...."
/antybohater, a jakże/



P.S.
....dobrego, nowego wiosennego czasu dla Was....