sobota, 11 maja 2019

ciężar słów



"(Nie) przesadzaj, (nie) histeryzuj, (nie) płacz,
to (nie) wypada, tak (nie) można...
Wszystkiego, co wiem o swoim życiu,
dowiedziałam się od innych.
Świat składa się ze słów, które do mnie powiedzieliście.
Gdybym tu i teraz rozpadła się na tysiąc części,
stałabym się zbiorem głosów, które mówią mi, jak żyć.
Wyobraź sobie, że każde słowo ma swój ciężar.
Ile waży to, co do mnie dziś powiedzieliście?"
/Anna Ciarkowska "Pestki"/

Wielkie SŁOWA małych ludzi


(nie)zdefiniowane piękno



"Jest takie piękno, które nie daje się zdefiniować,
 okiełznać, ubrać w ramy i opowiedzieć.
 Istnieje wewnątrz niektórych ludzi i jest wieczną tajemnicą.
Bo ludzie piękni takim właśnie pięknem wpuszczają do wewnątrz siebie jedynie nielicznych, 
a czasem nikogo....
Ich własny, ukryty świat widzimy czasem tylko w ich twórczości. 
To dzięki takim pięknym istotom, ludzie poznali nowe uczucia
 - fascynację, zachwyt, oczarowanie... i je nazwali.
Zawsze, gdy zaczynam o tym myśleć, 
 o rzeczach nieuchwytnych, oddalonych od rzeczywistości, 
od zwykłej egzystencji.
 O wartościach, które naprawdę określają człowieka, 
o wrażliwości, pięknie i nie dającej się opisać tęsknocie za nie wiadomo czym... . 
Wtedy często do głowy przychodzi mi ona..."
/Frida Khalo./

listy do....Wszechświata




"Listy do....
- Drogi Wszechświecie! 
Pisze do Сiebie Marysia z miasta G. Bardzo, ale to bardzo chcę być szczęśliwa!
Daj mi, proszę, ukochanego męża i dziecko, najlepiej syna, a ja wówczas zrezygnuję z pracy, i pójdę do takiej w której więcej płacą i jest lepsza.
Z poważaniem, Marysia.
- Droga Marysiu! Szczerze mówiąc, aż się za głowę złapałem, gdy przeczytałem o pracy. Możesz zmieniać pracę dowolnie, a ja przez ten czas poszukam Сi męża. Powodzenia! Twój Wszechświat.
- Szanowny Wszechświecie! Dziękuję za szybką odpowiedź! Ale… moja babcia mówiła, że kto dużo dostaje, ten musi dużo oddać. A co, jeśli będę miała i to i tamto, a Ty mi za to obetniesz nogę, gdy będę przechodzić przez tory tramwajowe? Nie chcę. Zrobimy tak: zmieniam pracę, mam męża, ale w zamian za to jestem gotowa całe życie spędzić w kawalerce. Zgadzasz się?
- Droga Marysiu! Padłem ze śmiechu czytając o nodze. Sens babcinego powiedzenia jest taki, że kto więcej otrzymuje talentów, możliwości, wiedzy i umiejętności, od tego ludzie więcej oczekują. Przecież masz odłożone pieniądze na spore mieszkanie, kupuj je sobie na zdrowie. Nogę zachowaj.
- Drogi Wszechświecie! W zasadzie bardzo się ucieszyłam, gdy przeczytałam o nodze. ALE: będę miała męża, dziecko, miłość, mieszkanie i nogę. To znaczy: dwie nogi. Co będę musiała Ci za to oddać?
- Marysiu! Dlaczego rozmawiasz ze mną jak z biurem windykacyjnym??? Dostałem zlecenie – to wykonuję!!! Czy kiedykolwiek powiedziałem, że będziesz mi coś za to winna?
- Tak! To znaczy – nie. Po prostu nie może być tak, żeby wszystko było dobrze, rozumiesz??? Płakałam dziś przez całą noc, bo wpłaciłam zaliczkę na mieszkanie. Piękne mieszkanie, z widokiem na rzekę. Pewnie mąż będzie brzydki. Powiedz wprost. Jestem na to przygotowana.
- Droga Marysiu! Mąż będzie taki, jak trzeba. Poznasz go w najbliższych dniach. Odpowiadam na twoje pytanie: MOŻE TAK BYĆ, że wszystko jest dobrze. W zasadzie, jest mi wszystko jedno, co zamawiacie – dobre czy złe. Chodzi o to, żeby człowiek wiedział, czego chce.
- Szanowny Wszechświecie! A może tak być, żeby przez cały czas było dobrze… Bo jeśli będzie przez pięć lat, to zgadzam się na zalanie mieszkania…
- Marysiu, odpowiem szczerze. Może być dobrze przez cały czas, ale nie może być dobrze tak samo. Wszystko będzie się zmieniać, nie zmienia się tylko to, co jest martwe. A gdy się będzie zmieniać, to może Ci się wydawać, że jest źle. Chwilowo.
- Wszechświecie! Tylko nie noga!!! Lepiej niech mąż mnie zdradzi.
- Mario! Przestań się ze mną targować, nie jesteśmy na bazarze!!! Nie kieruję losem. Moim zadaniem jest dać człowiekowi to, o co prosi. Mam tylko jedną prośbę: masz talent i serce do szycia. Gdy już się ogarniesz, zacznij szyć, może narzuty? Wiele radości możesz ludziom sprawić.
- Drogi Wszechświecie! Od rana skaczę z radości! Naprawdę nie będę Ci nic winna? Zaproponowali mi jeszcze lepszą pracę, a ten sympatyczny chłopak z kawiarni umówił się ze mną na randkę!!! Hura! (To się nie zdarza! To się nie zdarza!). Kupiłam maszynę do szycia. Całuję!
- Droga Marysiu! Wszystko w porządku. Możesz robić co chcesz, dopóki nikogo świadomie nie krzywdzisz. Nic Ci za to nie grozi. Przeciwnie, jeśli przestaniesz się martwić, to mnie uszczęśliwisz. Najgorzej mam z marudami, szczerze mówiąc, mam na nich alergię, cały się drapię. Powodzenia, Marysiu! Muszę się zająć nowym zamówieniem na trojaczki, strasznie się rodzice targują, proponują w zamian swoje zdrowie. Ale po co mi ich zdrowie?...
Twój Wszechświat.
...................................................................
- Cześć Wszechświat! Co u Ciebie? Córka rośnie wspaniale. Uszyłam najpiękniejszą narzutę na świecie, zajęłam pierwsze miejsce w konkursie na narzuty, przychodzą nowe zamówienia, chyba otworzę firmę. Budzę się rano, ptaki śpiewają… Czasem myślę, że nie zasłużyłam na takie szczęście… Twoja Marysia. Mąż też pozdrawia!
- Witaj Marysiu! Głupio wyszło, trochę się pomyliłem, zamawiałaś syna… Ale widzę, że jesteś szczęśliwa. Bycie szczęśliwym – to normalne. Nie traktuj tego w kategorii wspaniałego prezentu, tylko jako spokojne tło dla swojego życia. Zachwyt natomiast czasem dają takie drobiazgi, które każdy ma bez żadnego proszenia: to nie moja sprawa kazać ptakom śpiewać pod Twoim oknem. To się każdemu należy, pakiet bazowy, że tak powiem. Twoją sprawą jest usłyszeć te ptaki i… już, dalej kombinuj sama. Pisz, jakby co. Twój Wszechświat".
/Po Pierwsze Ludzie/

piątek, 10 maja 2019

to DZIAŁA



"Wyrzuć wszystko, co nie działa. Teraz. Weź i wynieś na śmietnik.
Buty, dajmy na to, w których się potykasz, jest ci niewygodnie – na śmietnik. Talerz ze starego serwisu, na którym już nic nie podasz – wystaw przed drzwiami, może ktoś weźmie.
Karteczkę z dietą, przyczepiona na drzwiach lodówki (to już nawet nie jest śmieszne!!!)
Codzienne wieczorne rozmowy telefoniczne: „wyobrażasz sobie, co za koszmar!”, a ty: „Uhm! Koszmar!”, a sama przestępujesz z nogi na nogę, bo twój ulubiony serial zaraz się zacznie, kąpiel stygnie (pachnąca kąpiel po ciężkim dniu). Twoja znajoma (ta od telefonu) ma codziennie koszmar – po co ci to?
Wyrzuć słowa, które wypowiadasz rano do budzika: „jeszcze pięć minut”. Albo wstań od razu, albo ustaw pobudkę dla siebie, a nie dla sumienia. Nie działa!
Wyrzuć zwyczaj pocierania oczu, gdy są umalowane – albo się nie maluj, albo nie pocieraj – przecież oczy to boli!
Wyrzuty z powodu tego, czego dziś nie zdążyłaś zrobić – won. Nobody is perfect – powieś sobie na lodówce zamiast diety.
Wyrzuty z powodu przeszłych czynów, stosunków, znajomości, wyborów, które kiedyś zrobiłaś… Wyrzuty – won do diabła. Wszystko się zgadza. Co by się nie zdarzyło, to był jedyny prawidłowy wybór wtedy, w tamtej sytuacji. Żadnego żalu – tylko doświadczenie i wdzięczność. Żadnego rozmyślania „co by było, gdyby…” – albo rób, albo nie myśl. Spróbuj – jak się spodoba, to idź dalej. Lodowisko, nauka japońskiego, poznać kogoś, nowa praca, nowa fryzura, teatr… Jutro, dobrze? Choć jedną rzecz, ok? Zamiast rozmyślania, które trzeba wyrzucić.
Wyrzuć zwyczaj przepraszania po kilka razy. Wystarczy jedno szczere „przepraszam”, jeśli jest powód. Reszta to śmieci, balast.
Swetry, sukienki, dżinsy i inne badziewie, które ci nie pasuje, pogrubia, postarza – won! Żadnych „na działkę”, żadnego „do lasu”! Na przemiał! Przecież nie znalazłaś siebie na śmietniku 
– masz być zawsze piękna!
Wyrzuć „walizkowe relacje”, które są jak walizka bez rączki, co to i nieść ciężko i wyrzucić szkoda. Ręce ci jeszcze nie odpadły? Zdecyduj się i zamień je na eleganckie, z kółeczkami, takie, co same jadą ku radości wszystkich. Zrozumiałaś metaforę? Pięknie, lekko, komfortowo, pewnie.
Resztki kosmetyków, zbędne lekarstwa, przeterminowane kremy – won! Zasługujesz na świeże, dobre, najlepsze.
Obietnice, że „kiedyś” napiszesz, zadzwonisz, zrobisz, zaniesiesz, kupisz – jeśli wiszą ponad tydzień (no dobrze – dwa!) i nikt nie umarł, to znaczy, że są zbędne. Wykreśl.
Słowa „nie umiem”, „nie znam się” – nie działają. Dowiedz się, naucz, poznaj albo zapłać temu, co umie. Przecież nie prowadzisz hodowli kompleksów, tylko chcesz żyć wygodnie, prawda?
Wspomnienia, z powodu których trzęsą ci się ręce i masz łzy w oczach – won! Jak wrócą – ponownie delete. Nie zatruwaj sobie życia. Było – minęło.
Zwyczaj ciągłego ustępowania, bycia „grzeczną dziewczynką”, "grzecznym chłopcem" , przemilczania, nawet gdy czegoś bardzo potrzebujesz, ale „co ludzie powiedzą” – wyrwij z korzeniami! Mów, proś, komentuj, wypowiadaj się – grzecznie i taktownie, ale zgodnie z własną wolą i o swoich potrzebach.
Strach przed starością, chorobą, przed nowym, wątpliwości co do swojej urody i wdzięku, brak wiary we własne szczęście – spakuj i spal, a popiół – na wiatr. To nie działa, nie pomaga. Przeszkadza żyć po ludzku.
Zepsute zapalniczki, długopisy, czajnik, kuchenkę – won. Kupisz nowe.
Zwyczaj przepieprzania czasu w internecie – wywal już teraz, zaraz, natychmiast!
Skończysz czytać – idź na spacer. Tam jest dobrze, jest świeży podmuch powietrza, słońce albo deszcz, zieleń albo śnieg. Przejdź się, pooddychaj, popatrz, posłuchaj, powąchaj.
To żyje.
To działa."