czwartek, 13 września 2018

piekny album...codzienny





"Dziś o poranku ktoś prasuje koszulę, nie sobie, a kochanej osobie, by szybciej było. 
Czajnik gwiżdże, by nie przegapić tego, co gotowe. Dziś o poranku wiele telewizorów coś mówi, ludzie się łączą na potęgę, ale od ucha do ucha telefonem. Przerwy śniadaniowe to luksus dla nielicznych: żołądek skurczony, czasu mało pozostało, dopadł nas brak apetytu... w dodatku w rogu tylko czekają na iskrę sprzeczki niepotrzebne nikomu a skuteczne, 
bo jeszcze dzień się nie zaczął a już tak wiele się stało, by mieć dość.
Ile musi się codziennie wydarzyć, byśmy zdobyli mądrość, że nie o to chodzi? 

Zatrzymali się w pędzie, skończyli swoje dotychczasowe życie w emocjonalnej biedzie?
I celebrowali każdy poranek, delektowali się chlebem.
 Chowali na pamiątkę w sercu jak balsam każdy pocałunek... rozpieszczali się smakiem i zapachem kawy, obecnością bliskich... to takie proste.
 Choć dziś życzę byśmy stanęli przed lustrem.
 Wzruszyli się, bo wciąż tu jesteśmy i szybko z radością zrozumieli:
 by zamiast przeżywać życie w żałobie po sobie, każdą chwilę schwytać jak fotografię na pamiątkę, a więc uśmiechać się do świata jak do zdjęć, najbardziej jak umiem, 
by każdy dzień jak święto naszego życia wylądował w pięknym albumie..." 
/Ewa Liegman/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz