środa, 16 listopada 2016

...typ kobiety...twój.....

"- Jakim jest Pani typem kobiety?
- Pańskim?
- Potwierdzam. Po każdym zdaniu spływa po mnie strumień potu, mózg mi drętwieje 
- to objawy choroby zwanej niepohamowanym pociągiem."
/Eric Emmanuel Schmitt "Małe zbrodnie małżeńskie/





" Nie tylko wykoleiła pociąg jego myśli, 
ale także wyrwała tory, 
spaliła stacje i przetopiła mosty na złom..."
/Terry Pratchett "Piramidy"/

...z kim...?

"Liczy się to, za kim tęsknisz będąc o północy na mieście wśród znajomych,
 a nie to, za kim tęsknisz leżąc samotnie w łóżku.
Wszystko sprowadza się do tego,
 z kim chcesz spędzać najfajniejsze chwile swojego życia."

..."grubsza" przyjaźń....





"Dla mnie przyjaźń jest dużo "grubsza" niż miłość.
Związki miłosne trwają, bo mają aspekt intymny. 
Przyjaźń musi być czule pielęgnowana, choć nie podpiera się erotyką. 
To, że do siebie zadzwonimy albo pójdziemy parę razy na imprezę, to za mało.
Trzeba też się dobrać. 
Czekać wytrwale na osobę, której my będziemy pasować i która będzie pasowała nam.
To wcale nie jest łatwe...."
/Katarzyna Nosowska/

..w życiu trzeb być egoistą...





"W życiu trzeba być egoistą. Dlaczego piszę, że trzeba być egoista, a jednocześnie twierdzę, że powinniśmy żyć w miłości i wzajemnym poszanowaniu? Trudno to wytłumaczyć. Kiedy pierwszy raz to usłyszałem, byłem przekonany, że nie ma większego kłamstwa na tej ziemi. Jak ktoś może mówić, że w życiu trzeba być egoistą? Zaprzecza to wszystkiemu, co słyszymy od maleńkości. Czysty satanizm, prawda? Od dziecka przecież uczą nas, żeby kochać drugiego człowieka, pomagać mu w potrzebie i szanować go w każdej sytuacji. I owszem, wszystko się zgadza. Ktoś tylko zapomniał dodać, że świat jest nieco bardziej skomplikowany. Człowiek wrażliwy, skłonny do dawania może zapomnieć całkowicie o sobie i dać się rozszarpać innym. Na własne życzenie może doprowadzić do tego, że stanie się ich sługą. Nigdy się nie sprzeciwi, nie będzie asertywny, nie dowie się, że może mieć własne zdanie. Nie będzie czerpał radości z życia, tylko biegał w kółko i starał się naprawić rzeczy, które nie wymagają naprawy.
Ludzie niestety nie chcą wziąć losu we własne ręce. Chcą żeby ktoś rozwiązał problemy za nich. Wolą oddać swoje życie komuś innemu. Ale tak się nie da. Nie można rozwiązać problemu z a kogoś, nawet udzielając mu prostej pomocy. Jeśli potrzebujący jest bierny, wszystkie zabiegi i tak pójdą na marne. Jedyne, co można zrobić, to wzbudzić w drugim człowieku wolę walki, nauczyć do polegać na sobie. Nie trzymać go wiecznie za rękę. Pozwolić mu wydorośleć i wziąć sprawy w swoje ręce.
Dlaczego gloryfikujemy ludzi, którym "się udało"? Jak myślisz? Dlaczego chcemy być jak najbliżej takich osób? Dlaczego robimy sobie z nimi zdjęcia? Dlaczego czytamy o nich artykuły? Dlaczego interesują nas ich życie? Bo wydaje się nam, że mogą nam dać coś, czego nie mamy. Łudzimy się. że wciągną nas na podkład swojej boskości, że wyjdziemy z dołka, a nasze problemy staną się odległym wspomnieniem. Wyobrażamy sobie, że wystarczy jeździć drogimi samochodami, spać w najlepszych hotelach, mieć wszystko, czego zapragniemy, a życie się odmieni. Jesteśmy przekonani, że do szczęścia jest nam potrzebny cały dobrobyt świata materialnego, i lgniemy do niego. Mówię też o kontaktach i znajomościach. W jak fantastycznym kręgu musi się obracać ta osoba, której blask nas tak pociąga! Myślimy: "Jeśli tylko mnie zauważy, zawiesi na mnie wzrok, choć przez chwilę, już nigdy nie będzie tak samo". Zachowujemy się jak księżniczki, które czekają na swojego księcia z bajki - takimi motywacjami się kierujemy.
I tego właśnie oducza zdrowy egoizm: zostaw innych ludzi w spokoju, przestań zarzucać na nich swoje zmartwienia i odwrotnie, nie rozwiązuj na siłę ich problemów. Zajmij się sobą. Duchowość uczy zrozumienia, że jesteśmy czymś więcej niż tylko zwierzętami. Ego w duchowości jest bardzo często przejawem naszej zwierzęcej natury. Natury, która mówi nam, żeby nigdy nikomu nie ufać, dbać tylko o własne interesy i skakać sobie do gardeł. A przecież nie o to chodzi, żeby się nażreć. Nie chodzi o to, żeby zaimponować drugiemu zwierzakowi ładnymi piórkami. Ani o to, żeby zabrać komuś i samemu mieć więcej. Duchowość uczy bycia czymś więcej niż tylko ogniwem łańcucha pokarmowego na ziemi. Uczy, że jako gatunek dominujący na tej planecie mamy przed sobą pewne zadanie do wykonania. Mamy zachowywać się jak dobry król. Taki, którego szanują poddani, nie spiskują przeciwko niemu, są niego dumni. Król, który nie wywyższa się nad swój lud. Któremu wszyscy mieszkańcy królestwa życzą, żeby żył jak najdłużej.
Każdy z nas jest królem. Mamy zajmować się wszystkim dookoła, ale bez przekonania, że jesteśmy lepsi od innych. Jesteśmy królami tej ziemi, a zachowujemy się jak hieny, które marzą tylko o tym, żeby pozagryzać się nawzajem."
/Włodek Markowicz "Kropki"/

nie znikaj...


Kiedy próbujesz się dopasować - znikasz!

wtorek, 15 listopada 2016

...nie oceniaj książki po okładce...




"Parę lat temu, latem, spędzałem ze znajomymi czas pod namiotami na Roztoczu. Pewnego dnia, późnym wieczorem, gdy siedzieliśmy w jakiejś knajpie, przysiadł się do nas mężczyzna w średnim wieku, którego na pierwszy rzut oka nazwałbyś "pijaczek". Myśleliśmy, że chce pożyczyć jakieś pieniądze na alkohol albo by dać mu papierosa ale szybko wyprowadził nas z błędu. Nie miał wobec nas żadnych roszczeń. Chciał po prostu porozmawiać.
Porozmawiać? Ale o czym? Przecież my mamy po 19 lat. A pan?
Po jakichś 15 minutach byłem w ciężkim szoku. Ten człowiek był NAJWIĘKSZYM ERUDYTĄ, JAKIEGO W ŻYCIU SPOTKAŁEM. Od tamtego momentu minęło kilkanaście lat a i tak plasowałby się w ścisłej czołówce.
Twierdził że przeczytał w życiu 6000 książek, i byłem skłonny mu wierzyć - cytował z pamięci Biblię, Homera, Kodeks Bushido, "Pana Tadeusza". Meandrował po ciekawostkach z dziedziny biologii, chemii, filozofii, wplatając pomiędzy to wątki biograficzne. Wprowadzając nas, niby przyszłych studentów, w potężne kompleksy.
Kresowy Sensei, który twierdził, że uczy się dla siebie, by być lepszym człowiekiem. Po prostu, bo krezusem, delikatnie mówiąc nie był. Jeździł po połudnowo-wschodniej Polsce i łapał się dorywczo prostych prac i tak się złożyło, że latem przyjechał pracować tu. W tartaku.
Mimo "menelskiego" wyglądu wywarł na mnie tak wielkie wrażenie, że zdawało mi się, że rozmawiam z kimś z innego wymiaru.
Pamiętam, że pod sam koniec naszego spotkania, a rozmawialiśmy z nim prawie do świtu powiedziałem coś w stylu - Mistrzu... to może na koniec... poleć mi jakąś książkę... żeby lepiej żyć.
Popatrzył na chwile na taflę wody, w której odbijało się już poranne słońce i powiedział - Przeczytaj książkę "Śpiew ptaka" De Mello.
Trochę nie dowierzałem, że taka pozycja istnieje, że może to wszystko mi się tylko śni, ale gdy parę dni później zapytałem o nią panią w bibliotece, kiwnęła tylko głową, obróciła się na pięcie i po chwili miałem ją w ręku.
Podpity guru poszedł w swoją stronę i już nigdy później go nie spotkałem.
Po co o tym piszę? Pierwszy wniosek jest prosty - nigdy nie oceniaj człowieka zbyt pochopnie. Wniosek drugi - zrozumiałem, że pieniądze, ludzie, dobra passa - to wszystko raz przychodzi, raz odchodzi.
Ale mając wiedzę, szeroki horyzont, ostrość widzenia, człowiek ma w sobie majestat, godność i blask, którego nikt, nigdy mu nie odbierze...."
/.../

P.S.

Kocham książki - czytać, dotykać. Uwielbiam je wąchać, czuć pod opuszkami palców strukturę papieru....
Kupuję wymarzone pozycje książkowe lub takie które wpadną mi w oko....
...czasem idę po buty (które też ostatnio kocham) a wracam z książką....albo 3......

...takie bogactwo....