poniedziałek, 6 czerwca 2016

Amen






Jeśli kogoś kochasz, d̶a̶j̶ ̶m̶u̶ ̶w̶o̶l̶n̶o̶ś̶ć̶.̶ ̶W̶r̶ó̶c̶i̶:̶ ̶b̶ę̶d̶z̶i̶e̶ ̶T̶w̶ó̶j̶ ̶n̶a̶ ̶w̶i̶e̶k̶i̶.̶ ̶
N̶i̶e̶ ̶w̶r̶ó̶c̶i̶:̶ ̶z̶n̶a̶c̶z̶y̶,̶ ̶ż̶e̶ ̶i̶ ̶t̶a̶k̶ ̶n̶i̶c̶ ̶b̶y̶ ̶z̶ ̶t̶e̶g̶o̶ ̶n̶i̶e̶ ̶b̶y̶ł̶o̶.
nie spierdol tego...!

Dobry egoizm....




"W życiu trzeba być egoistą....
 Dlaczego piszę, że trzeba być egoista, a jednocześnie twierdzę, że powinniśmy żyć w miłości i wzajemnym poszanowaniu? Trudno to wytłumaczyć. Kiedy pierwszy raz to usłyszałem, byłem przekonany, że nie ma większego kłamstwa na tej ziemi. Jak ktoś może mówić, że w życiu trzeba być egoistą? Zaprzecza to wszystkiemu, co słyszymy od maleńkości. Czysty satanizm, prawda? Od dziecka przecież uczą nas, żeby kochać drugiego człowieka, pomagać mu w potrzebie i szanować go w każdej sytuacji. I owszem, wszystko się zgadza. Ktoś tylko zapomniał dodać, że świat jest nieco bardziej skomplikowany. Człowiek wrażliwy, skłonny do dawania może zapomnieć całkowicie o sobie i dać się rozszarpać innym. Na własne życzenie może doprowadzić do tego, że stanie się ich sługą. Nigdy się nie sprzeciwi, nie będzie asertywny, nie dowie się, że może mieć własne zdanie. Nie będzie czerpał radości z życia, tylko biegał w kółko i starał się naprawić rzeczy, które nie wymagają naprawy.

Ludzie niestety nie chcą wziąć losu we własne ręce. Chcą żeby ktoś rozwiązał problemy za nich. Wolą oddać swoje życie komuś innemu. Ale tak się nie da. Nie można rozwiązać problemu z a kogoś, nawet udzielając mu prostej pomocy. Jeśli potrzebujący jest bierny, wszystkie zabiegi i tak pójdą na marne. Jedyne, co można zrobić, to wzbudzić w drugim człowieku wolę walki, nauczyć do polegać na sobie. Nie trzymać go wiecznie za rękę. Pozwolić mu wydorośleć i wziąć sprawy w swoje ręce.
Dlaczego gloryfikujemy ludzi, którym "się udało"? Jak myślisz? Dlaczego chcemy być jak najbliżej takich osób? Dlaczego robimy sobie z nimi zdjęcia? Dlaczego czytamy o nich artykuły? Dlaczego interesują nas ich życie? Bo wydaje się nam, że mogą nam dać coś, czego nie mamy. Łudzimy się. że wciągną nas na podkład swojej boskości, że wyjdziemy z dołka, a nasze problemy staną się odległym wspomnieniem. Wyobrażamy sobie, że wystarczy jeździć drogimi samochodami, spać w najlepszych hotelach, mieć wszystko, czego zapragniemy, a życie się odmieni. Jesteśmy przekonani, że do szczęścia jest nam potrzebny cały dobrobyt świata materialnego, i lgniemy do niego. Mówię też o kontaktach i znajomościach. W jak fantastycznym kręgu musi się obracać ta osoba, której blask nas tak pociąga! Myślimy: "Jeśli tylko mnie zauważy, zawiesi na mnie wzrok, choć przez chwilę, już nigdy nie będzie tak samo". Zachowujemy się jak księżniczki, które czekają na swojego księcia z bajki - takimi motywacjami się kierujemy.

I tego właśnie oducza zdrowy egoizm: zostaw innych ludzi w spokoju, przestań zarzucać na nich swoje zmartwienia i odwrotnie, nie rozwiązuj na siłę ich problemów. Zajmij się sobą. Duchowość uczy zrozumienia, że jesteśmy czymś więcej niż tylko zwierzętami. Ego w duchowości jest bardzo często przejawem naszej zwierzęcej natury. Natury, która mówi nam, żeby nigdy nikomu nie ufać, dbać tylko o własne interesy i skakać sobie do gardeł. A przecież nie o to chodzi, żeby się nażreć. Nie chodzi o to, żeby zaimponować drugiemu zwierzakowi ładnymi piórkami. Ani o to, żeby zabrać komuś i samemu mieć więcej. Duchowość uczy bycia czymś więcej niż tylko ogniwem łańcucha pokarmowego na ziemi. Uczy, że jako gatunek dominujący na tej planecie mamy przed sobą pewne zadanie do wykonania. Mamy zachowywać się jak dobry król. Taki, którego szanują poddani, nie spiskują przeciwko niemu, są niego dumni. Król, który nie wywyższa się nad swój lud. Któremu wszyscy mieszkańcy królestwa życzą, żeby żył jak najdłużej.

Każdy z nas jest królem. Mamy zajmować się wszystkim dookoła, ale bez przekonania, że jesteśmy lepsi od innych. Jesteśmy królami tej ziemi, a zachowujemy się jak hieny, które marzą tylko o tym, żeby pozagryzać się nawzajem..."
/W. Markowicz "Kropki"/

piątek, 3 czerwca 2016

...nie mogłam się powstrzymać - boskie !!! ;)




"Weź, dziewczyno, on nie jest wart Ci klawiatury czyścić....

Teraz, nowe wyzwania - spełnione marzenia...
rower w letnia popołudnie, plaża w środku dnia,  nowy stanik i sukienka, czerwona szminka, wymarzone buty wkładaj  i jedziesz... jak na rajdzie Dakar...
a nie jak przez ostatnie lata jakbyś seicento prowadziła przez teren zabudowany...!!!"
/.../


... KURA NIEDOMOWA....10.06.16r. GALA KOBIET i nie tylko....




http://togethermagazyn.pl/kura-domowa-gala-dla-wyjatkowych-kobiet/



Los się do mnie uśmiechnął....:)))











BRAWO MY  MODELKI :)







The Day before....przygotowania....








Zapraszam w imieniu Agnieszki i Ani - KUR - organizatorek
na niepowtarzalną i jedyną w swoim rodzaju Galę Kobiet pod nazwą
„KURA NIE DOMOWA" 
Gala odbędzie się w Hotelu MERCURE w Gdyni, w dniu 10 czerwca 2016r., zaczynamy o godz. 10:00.
Dlaczego niepowtarzalna?
Ponieważ mówić będziemy o życiu codziennym, o pasjach, marzeniach i o tym jak budować trwałe, pozytywne relacje z partnerem, które są podstawowym warunkiem spełnienia osobistego i zawodowego.
Czy musimy być Perfekcyjną Panią Domu, Doskonałą Matką, rewelacyjną Żoną i obecnie - bardzo często - świetną Businesswoman?
Czy Kobieta, w obecnych czasach, potrafi w natłoku obowiązków odnaleźć czas dla siebie i spełniać swoje marzenia?
Jak stereotypowe stwierdzenie KURA DOMOWA określające kobietę wychowującą dzieci i zajmującą się domem wpływa na samoocenę Kobiet?  A jeśli ma pasję, spełnia marzenia i prowadzi z powodzeniem dom to już jest Kurą (nie) Domową?

 

 Do zobaczenia - będę tam z Wami w dość .... hmmm.... nietypowej roli ;) 

/...i nie będzie tu kura zmokła, oskubana czy rosołowa ;)/


P.S.

... jeśli przybędziesz to, ZROZUMIESZ :)

  • Jakiej kobiety pragną mężczyźni? 
  • Czy wiesz jaki jest kolor Twojego mózgu?
  • Mężczyzna nosiciel czy użytkownik mózgu?
  • Dlaczego mężczyzna nie rozumie kobiety?
  • Jak zacząć spełniać kobiece marzenia?
  • Czy kura domowa może być bizneswoman?
  • Własny biznes czy praca na etacie co wybrać?
  • Czy zapracowana, zmęczona kura domowa wygra bitwę o mężczyznę z seksowną, wyrozumiałą tą Drugą?
  • Jak sobie radzić ze stresem w pracy i szefem tyranem
  • Jak podnieść poczucie własnej wartości?
  • Jak rozmawiać o pragnieniach?
  • Dlaczego chcemy być piękne ale nam nie wychodzi?
  • Dlaczego doba jest za krótka?
  • Jak często facet potrzebuje?
  • Jak odnaleźć pasję po 40-tce......












TO TY JESTEŚ NAJWAŻNIEJSZA!


https://www.facebook.com/Kura-nie-Domowa-1573482086283053/?fref=photo

czwartek, 2 czerwca 2016

...ta pierwsza...i ta prawdziwa...



(...)
- Jeśli miłością rządzi przypadek, to czy w związku mamy wpływ na to, co się dzieje?
- Tak, ale ograniczony. Mamy wpływ na swoje odczucia, swoje spostrzeżenia, opinie, przekonania, ale nie mamy wpływu na partnera. Związek to taniec dwóch osób i jeśli jedna z nich myli kroki, to coś jeszcze z tego można uratować. Ale jeśli jedno z dwojga nie ma ochoty dłużej tańczyć, to nic z tego nie będzie. Nie jest więc tak, że jedna osoba może zrobić 100% wszystkiego, żeby utrzymać związek. Możemy zrobić tylko połowę, czyli to, co jest po naszej stronie. Zawsze może się zdarzyć, że ktoś przyjdzie i powie – „Ja już cię nie kocham, nie chcę z tobą być”. Wtedy zaczyna się dramat. Zgadzam się z Wojtkiem Eichelbergerem, który mówi, że lepiej kochać i nie być kochanym niż nie kochać i być kochanym. To znaczy, że lepiej kochać, mieć ten stan w sobie i dawać go ludziom niż być pustym i mierzyć się z tym, że ktoś mówi „Ale ja cię bardzo kocham..."
 /Jacek Walkiewicz w rozmowie z Dagną Kurdwanowską/

A kiedy jesteś w ogrodzie to jakie kwiaty zbierasz...?



(...)
- Co masz im do zarzucenia?
- Boją się mnie. Boją się ze mną rozmawiać. A im bardziej się boją, tym bardziej mam wrażenie, że jestem potworem. Dlaczego ich tak przerażam? Jestem brzydki? Śmierdzę? Kompletnie zidiociałem?
- Nie boją się ciebie, Oskarze. Boją się choroby.
- Choroba jest częścią mnie. Nie muszą zachowywać się inaczej, dlatego, że jestem chory, chyba że mogą kochać tylko zdrowego Oskara?
- Kochają cię, Oscarze. Powiedzieli mi to.
- Rozmawiasz z nimi?
- Tak. Są bardzo zazdrośni o to, że się tak dobrze rozumiemy. To znaczy może nie zazdrośni. Smutni. Smutni, że im się nie udaje.
Wzruszyłem ramionami, ale złość trochę mi przeszła. Ciocia Róża zrobiła mi drugą gorącą czekoladę.
- Wiesz, Oskarze, umrzesz któregoś dnia. Ale twoi rodzice także umrą.
Zdziwiło mnie to, co mówi. Nigdy dotąd o tym nie myślałem.
- Tak. Oni też kiedyś umrą. Samotnie. Ze strasznym wyrzutami sumienia, że nie udało im się pogodzić ze swoim jedynym dzieckiem, Oskarem, którego bardzo kochali.
- Nie mów mi takich rzeczy, ciociu bo dostanę chandry.
- Pomyśl o nich, Oskarze. Zrozumiałeś, że umrzesz, bo jesteś inteligentnym chłopcem. Nie zrozumiałeś jednak, że nie ty jeden. Wszyscy kiedyś umrzemy. Twoi rodzice. Ja.
- Tak. Ale ja pierwszy.
- To prawda. Ty pierwszy. Ale czy z tego powodu wszystko ci wolno? Czy wolno ci zapominać o innych?

(...)
/Eric-Emmanuel Schmitt "Oskar i pani Róża"/

P.S.

 A kiedy jesteś w ogrodzie to jakie kwiaty zbierasz? 
- Te najpiękniejsze ! 
- No właśnie...

..taka "dzięcięca"...refleksja....


"Dziec­ko może nau­czyć do­rosłych trzech rzeczy: cie­szyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i do­magać się - ze wszys­tkich sił - te­go, cze­go prag­nie.."
 /Paulo Coelho "Piąta góra"/




W świecie mojego dzieciństwa nie było internetów, telefonów i tabletów....
Piliśmy wodę z kranu, a mleko prosto od krowy leżąc na łące....
łaziliśmy po drzewach, pędziliśmy rowerami robiąc wyścigi, zakładaliśmy hodowle ślimaków, zakopywaliśmy sekrety w ogródku, skakaliśmy w sznura czy w gumę, bawiliśmy się w podchody, strzelanego czy chowanego nie przejmując się boreliozą, meningokokami czy stabilnością internetowego łącza...
Moderatorem tego świata była zawsze mama, o zmierzchu z trudem odwołująca po raz N-ty swoje niezadowolone z tego pociechy bezpośrednio przez otwarte okno...

Trudno było wtedy kliknąć "Lubię to"....

Za to każdy potrafił powiedzieć "Kocham Cię"..."Fajnie, że jesteś", "Dzięki za fajną zabawę".....

P.S.

 - Jakie jest Twoje najpiękniejsze wspomnienie z dzieciństwa?
- Zasypianie na kanapie i budzenie się w łóżku. Tęsknię za teleportacją. Już mi się nie przytrafia....