czwartek, 12 listopada 2015

Szczęście schowane w drugim ukochanym ciele...



"Wiecie co? Życie w związku jest zajebiście trudne. Zajebiście....
Czasami brakuje motywacji i chęci dbania o związek, czasami ma się ogromną chęć spakować walizkę i wyjść, co w sumie robiłam już kilka razy.
Ale zawsze wracałam. Wracałam mimo tego, że przeszkadzały mi brudne gary, niewypuszczona woda z wanny, porozrzucane skarpetki i to że zazwyczaj wtedy kiedy byłam okropnie zmęczona jemu wcale nie chciało się spać i puszczał mi okropne piosenki tuż na uchem.
Wkurwiałam się, marudziłam, krzyczałam, płakałam i chciałam odejść.
Wiele razy.... Z wielu powodów...

Żeby zrozumieć życie i całą tę ideę bycia razem, mieszkania pod jednym dachem i spania w jednym, czasami bardzo ciasnym łóżku trzeba dostać porządnego kopa w dupę, wiadro zimnej wody na łeb i kilka liści na oprzytomnienie. Ja dostałam.
Wydaje mi się, że dużo za późno. Świadomość tego, że nie znasz dnia i momentu,
w którym ktoś zabierze ukochaną Ci osobę jest straszny. Był straszny....
Za każdym razem kiedy widziałam brudne skarpetki pod łóżkiem, stołem i na podłodze w kuchni zbierałam je i wrzucałam do pralki; wypuszczałam bez słowa wodę z wanny i nie spałam całą noc słuchając głupich piosenek. Świadomość tego, że zaraz go nie będzie sprawiała, że każde moje zdenerwowanie na niego powodowało wyrzuty sumienia. Za każde złe słowo chciałam przepraszać, usiąść mu na kolanach, wtulić się. Chciałam uciec, zabrać go, schować się gdzieś poza światem. Ale się nie udało.
I najbardziej żałuję teraz czasu, który zmarnowałam na denerwowanie się na głupie rzeczy, które przecież sama robię, na pakowanie walizki, uciekanie, krzyki i kłótnie. Żałuję tego, że nie potrafiłam docenić tych rzeczy, które były tego warte, nawet te najdrobniejsze.
Doceniajcie, cieszcie się życiem bez świadomości, że ktoś zaraz odbierze Wam całe wasze szczęście schowane w drugim ukochanym ciele...."

/.../

wtorek, 10 listopada 2015

Z lekkim uśmiechem....:)



"Mam koleżankę, 34 lata, niezamężna, nigdy nie była w związku. Niska, okrąglutka, niezbyt atrakcyjna, pracuje na państwowej posadzie, niewiele zarabia, mieszka w akademiku, wykształcenie średnie. Przyjaźnimy się od 8 lat, a ona wciąż szuka sobie mężczyzny.
Ostatnio wpadła do nas na herbatę i – jak zwykle – mówiła o tym, jak bardzo nam zazdrości, że chce mieć rodzinę, męża, dzieci i potrzebuje jakiejś stabilizacji. Że lata lecą, a ona ani młodnieje, ani pięknieje, a szczęścia ...brak. Błagała ze łzami w oczach o pomoc, o to, żeby z kimś ją poznać.
Mój mąż pracuje w warsztacie samochodowym, zapytałam go czy ma tam u siebie jakichś wolnych mężczyzn. Mąż powiedział, że jest taki jeden – blacharz, w wieku mojej przyjaciółki, samotny, pracowity, fajny gość. Postanowiliśmy z mężem doprowadzić do ich spotkania. Mąż pogadał z blacharzem – chłopak się ucieszył, zgodził się na spotkanie. Ja zaprosiłam przyjaciółkę, żeby jej opowiedzieć o chłopaku. Wymieniam wszystkie jego cechy, a moja przyjaciółka patrzy na mnie z irytacją i mówi:
- A na cholerę mi blacharz??? Nie chcę blacharza! Chcę kogoś solidnego: dyrektora jakiegoś, przystojnego, mądrego, bogatego, hojnego.
Szczęka mi opadła. Chciałam ją zapytać:
- A na co przystojnemu, mądremu, samotnemu, bogatemu dyrektorowi niemłoda, nie specjalnie ładna, niebogata i niewykształcona ty?
Nie spytałam, przemilczałam, nie chciałam jej obrazić.
Tymczasem chłopak czekał na spotkanie, postanowiliśmy zatem z mężem umówić go z inną moją koleżanką – zwykłą kobietą, 30 lat, średniej budowy, dość ładną. Koleżanka spotyka się z blacharzem. Po spotkaniu jest nim zachwycona i czeka na drugą randkę. Blacharz natomiast mówi do mojego męża:
- Nie mój typ. Modelka to ona nie jest. Ja lubię wysokie dziewczyny, muszą mieć wspaniałe ciało, jędrne piersi, piękną twarz i drogie ciuchy.
Troje ludzi, z których każde mogłoby już dawno mieć szczęśliwą rodzinę, wciąż tkwi w poszukiwaniu idealnego partnera, marnując swoje najlepsze lata. Ci sami ludzie przychodzą do nas i zazdroszczą nam rodziny, dzieci, ciepła, choć ja nie jestem modelką, a mój mąż nie jest dyrektorem....

Po prostu kochamy nawzajem siebie, a nie etykietki".
/Po pierwsze ludzie/
 

P.S.

Dla kobiet mała rada: „chcesz być żoną generała – wyjdź za mąż za porucznika”.
Dla mężczyzn mała rada: „piękno ciała przeminie, piękno duszy – pozostanie”.

 

Niech mi się spełni.....

 
 
 
 
 
 
 
 
P.S.
Strącę Cię ....prędzej czy później i mi się spełni w pełni ;)

poniedziałek, 9 listopada 2015

Sztuka bliskości.....



"Bosa do mnie przyjdź.
Otworzyć się przed partnerem to trochę jak stanąć przed nim nago. Bez makijażu, zasłon dymnych, masek. Nie ma nic piękniejszego od bycia prostym i zwyczajnym, od bycia sobą.
W bliskości chodzi przede wszystkim o prawdę.
Zresztą, jak miałabyś przeżyć coś prawdziwego, jeśli nie jesteś prawdziwa?
...
Z prawdą nie opłaca się chodzić na kompromisy.
Dla prawdy zaryzykuj wszystko; inaczej pozostaniesz w stanie odłączenia. Będziesz robił wiele rzeczy, ale żadna z nich nie przydarzy ci się naprawdę. Będziesz zmieniał miejsca, ale nigdy nigdzie nie dotrzesz. Wszystko stanie się absurdalne. To tak, jakbyś był głodny i wciąż marzył o jedzeniu."
/.../


P.S.
"Pocałunków każdego ranka i szczerych zapewnień, że jestem najpiękniejsza. Uśmiechu, kiedy będę smutna, wybaczenia, kiedy narobię głupstw, pomocy nawet wtedy, kiedy będę się za nią gniewać, kwiatka na poduszce, kiedy się obudzę. A kiedy będę tańczyć w sali pełnej pięknych kobiet, twojego wzroku mówiącego, że wyjść chcesz tylko ze mną. Dasz mi to wszystko?"
//Jacek Piekara/

Dla Ciebie wszystko....



"Zawsze jest ten jeden, nieoceniony mężczyzna do którego będziesz tęsknić całe życie.
Zawsze jest ten jeden, który nie umiał cię pokochać, lub nie chciał, lub nie miał czasu, mieszkał kilkaset kilometrów od twojego czwartego piętra. Który nie chciał, żebyś kupowała bilet w jedną stronę i nie chciał ci pokazać ulubionego miejsca z dzieciństwa.
Zawsze jest ten jeden, który na jedno skinienie mógłby cię mieć. Z innymi chłopcami nieźle się bawiłaś. Wodziłaś na pokuszenie, odwoływałaś randki piętnaście minut przed, bo tak. Bo ci się odechciało. W nich ci przeszkadza to, że nie mają metr dziewięćdziesiąt czy więcej, że nie rozumieją żartów, ironii....
Zawsze jest ten jeden, przy którym chciałaś być. Dla którego mogłabyś rzucić wszystko. Przeprowadzić się, wprowadzić, rozważyć karierę gospodyni domowej, zaplanować imię dziecka czy noc z pokerem i whisky. Chciałaś kupować wtedy bilety do kina, na samolot, do teatru, na koncert. Bilet do szczęścia, w jedną stronę.
Zawsze jest ten jeden, który nie pokochał ciebie tak, jak ty jego.
Zawsze jest ten jeden, który będzie. Wszyscy inni się zmienią, a to wciąż on będzie adresatem każdego najpiękniejszego marzenia. Każda spadająca gwiazda będzie miała jego imię, każda rozmowa z nim, najkrótsza wymiana zdań będzie dawała morze nadziei. Każdą przyjaciółkę okłamiesz, że nic do niego nie czujesz, że to historia.
Zawsze jest ten jeden, który będzie czuł się gorszy. Bo on będzie wiedział, on będzie czuł, że ktoś kiedyś był ważniejszy. Trudno jest sprostać takim oczekiwaniom, być klinem.
Zawsze jest ten jeden, którego w rozmowach nazywać będziesz miłością życia. Niespełnioną rzecz jasna, co tylko dodaje dramaturgii całej sytuacji.
Dla niego zrobiłabyś bardzo dużo, o ile nie wszystko...."
/.../

sobota, 7 listopada 2015

Przedświątecznie scrapowanie.....

 Magda Ka w swych progach wita....
 
 
 
 
 
zanim potworzymy to się słodko posilimy.......
 
 
w takim słodkim bałaganie tworzymy i gaworzymy....
 
świąteczne wykrojniki...a więc na bogato...:)
 
maski maseczki...kwiatki kwiatuszeczki...;)
 
 
nowe tekturki I Kropki....
 
 
 
każdy skrawek papieru wartość ma i nie wiadomo kiedy komu się przyda....
 
 
 
 

piątek, 6 listopada 2015

Najprostsza droga do szczęścia....




"Napisałam ten list w jakimś styczniu...
wtedy moje pojmowanie szczęścia dopiero zaczynało mieć znaczenie.
Podzieliłam się tym z innymi,
ale dziś tutaj mocniej bije moje serce...
Kiedyś napisałam list do mojej małej jeszcze wtedy córeczki, ale dziś podzielę się z Wami ...

Chciałabym pokazać Ci jak najprostszą drogę do szczęścia- drogę miłości.
Piszę do Ciebie z mieszanymi uczuciami, ale czuję, że muszę to zrobić.
I chcę to zrobić.
Nie pisałam do Ciebie nigdy wcześniej, bo chyba nie wiedziałam jak
się do tego zabrać.
Tyle rzeczy chciałabym Ci powiedzieć...
Chciałabym pokazać Ci jak najprostszą drogę do szczęścia- drogę miłości.
Kiedy w modlitwie powtarzasz przykazania miłości.
Czy się zastanawiasz nad nimi?
Chciej widzieć w drugim człowieku – Dobro.
Chciej wybaczać, to bardzo ważna umiejętność i wcale niełatwa,
bo zwykłe przepraszam jest inne od prośby o wybaczenie...

Nie wiem córeczko
być może psy idą do nieba
tak często modlą się wyciem o naszą rozwagę
samą wiernością zasługują na to
by i tam strzec naszego snu
Nie wiem najdroższa
dlaczego Bóg wymyślił raka
wiem za to, że to potrzebne
przecież zdarzają się cuda
i włosy znów odrastają
czasem powraca wzrok mijając ludzi
wiele razy "upadałam" na twarz
ale rzadko leżałam krzyżem
w trosce o własne dłonie..."

/list do swojej córeczki, który napisała uczestniczka OnkoRejsu - Wybieram Życie Ola Młynarczyk....intymny, piękny i wzruszający..../