sobota, 28 października 2017

(nie)codzienność



"Wróciłam wcześniej z pracy, ostatnio ciągle powtarzasz, że zaniedbuje dom, siebie, nas.
Poszłam po zakupy, od rana myślałam tylko o tym, że chce przygotować nam kolację.
Wiem, że kochasz spaghetti z dużą ilością parmezanu. Kupiłam wino, różowe. Wiedziałam, że w domu będziesz w okolicach 18:30, więc wszystko było już gotowe.
 Nałożyłam czarną sukienkę, tę którą tak bardzo lubisz.
Zawsze mówiłeś, że mam w niej seksowny tyłek.
Pod spodem nie miałam nic, sama myśl o tym podniecała mnie do granic możliwości. 
Wiem, że przez moje zapracowanie dawno się kochaliśmy, nawet o tym nie myślałam, ale dzisiaj kiedy miałam więcej czasu, przypomniałam sobie, że cholernie tęsknie za Twoim dotykiem, za tym jak na mnie patrzysz, jak potrafisz rano przed pracą kiedy oboje nie mamy już czasu, złapać mnie w korytarzu, przyciągnąć do ściany, gdzie po drugiej stronie mamy lustro i kochać się ze mną na stojąco, a w odbiciu widzieć nas, 
podnieconych, splecionych ze sobą w jedność.
Przyszedłeś później niż się tego spodziewałam, okolice 21. 

Kolacja dawno wystygła, oczywiście mogłam ją podgrzać. Wino do połowy wypiłam sama, może z nerwów, a poniekąd ze smutku. Nawet nie miałam siły być na Ciebie zła, tą złość kierowałam w swoją stronę. Nawet Ci nie powiedziałam, że coś planuje, to skąd mogłeś wiedzieć, że chce abyś wrócił zaraz po pracy. Swoją drogą nawet nie wiedziałam, że to Ci się zdarza. To wszystko przez to, że ja już dawno nie wracałam o czasie.
Sukienkę zamieniłam w szlafrok, schowałam ją do szafy, tam gdzie jej miejsce. Gdybyś teraz do niej podszedł, mógłbyś pomyśleć, że gdzieś byłam. 

Chyba wylałam na nią flakon perfum, tych, które tak bardzo lubisz. Pewnie byś pomyślał, że może gdzieś, coś, z kimś... a może byś nie pomyślał, może już dawno myślisz....
- Cześć jak Ci minął dzień, wszystko ok?- zapytałeś wchodząc do sypialni-
- Tak, wróciłam dzisiaj wcześniej.
- Oooo a co się stało? Nic nie mówiłaś, przecież gdybym wiedział , to też bym wrócił. Zrobiłbym może jakąś kolację, posiedzielibyśmy jak kiedyś mieliśmy w zwyczaju. Może byśmy gdzieś nawet wyszli. Gdybym wiedziała, to bym nie szedł z chłopakami, wiesz jak nie lubię tych wymuszonych, biznesowych spotkań. 

 Następnym razem dawaj znać.
Kiedy to mówił, byłam na siebie niesamowicie zła. 

Prawda, ludzie kochają i naprawdę potrafią komplikować sobie własne życie. 
Wystarczyło zapytać, powiedzieć i nie było by tego wszystkiego.
- Kochanie to może jutro? - nie warto czekać na kolejną okazję,

 trzeba je sobie po prostu stwarzać..."
/Czarne buty/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz