wtorek, 31 stycznia 2017

oszustwo...


"Oszukujemy siebie tak często, 
że gdyby nam za to płacili, moglibyśmy się spokojnie utrzymać"
/Stephen King, Ręka mistrza/

próg doskonałości....

"(...) istnieje próg kobiecej doskonałości, za którym milknie zazdrość innych kobiet. 
Pojawia się raczej gotowość niesienia sztandaru przed idealnym egzemplarzem własnej płci:
 Patrzcie i podziwiajcie, mężczyźni - oto jak piękne potrafimy być!" 
/Esther Vilar, Siedem pożarów Mademoiselle/

nieuniknione przypadki....





"Nasze spotkanie było nieuniknione
Istnieją na tym świecie ludzie, 
którzy pojawiają się i znikają, nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. 
Istnieją jednak inni, 
którzy - choć “wpadają na nas” przypadkiem 
- zmieniają nas na zawsze...."

człowiek Człowiekowi...





"Może jak przychodzi co do czego, 
pokutą jest już samo bycie człowiekiem."
  /Lars Saabye Christensen/

(nie)trwałe relacje....




"Osłabł przymus przebywania z ludźmi. 
Jako młodziak byłem histerycznie towarzyski.
Może zresztą to wynikało ze specyfiki czasów, wszak moja nastoletniość przypadła na okolice stanu wojennego, specjalnie nie było nic do roboty, więc bardzo często spotykaliśmy się z przyjaciółmi. Wtedy jeśli chciało się z kimś zadawać, trzeba było się z nim widzieć, bo wirtualnych komunikatorów nie było. 
Więc myśmy się wszyscy bez przerwy widzieli. (...) 
Teraz nie trzeba się widzieć, by być w towarzystwie.
Przyglądam się pokoleniu moich córek i myślę, że oni wszyscy mają wielki problem z przyjaźnią. Wydaje się im, że nawiązują trwałe relacje, ale to ułuda. 
Bo nie wystarczy napisać do siebie kilku wiadomości na fejsie. 
Przyjaźń to obowiązek i wysiłek, który polega na tym, że ja ruszam dupę i zmierzam do jakiegoś miejsca i ten drugi też rusza dupę i zmierza do tego samego miejsca. 
Proszę „miejsce” rozumieć metaforycznie, ale nie cybernetycznie. 
W internecie się go nie znajdzie."
/Andrzej Saramonowicz/

poniedziałek, 30 stycznia 2017

szczęście...






”Kiedy miałem 5 lat, moja mama zawsze mówiła mi,
 że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. 
Gdy poszedłem do szkoły, 
spytali mnie kim chcę być gdy dorosnę. 
Odpowiedziałem, że chcę "być szczęśliwy". 
Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania. 
Ja im powiedziałem, że nie rozumieją życia.”
/John Lennon/

(nie)oczekiwanie....





"Nie ma nic gorszego niż człowiek, który się czegoś spodziewa...
I którego nic nie spotyka"
/Federico Moccia, Tylko Ciebie chcę/

niedziela, 29 stycznia 2017

powoli umiera....



"Powoli umiera ten, 
kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia, powtarzając każdego dnia te same drogi, 
kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, 
kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru,
 kto nigdy nie rozmawia z nieznajomymi.
Powoli umiera ten,
 kto unika w swoim życiu pasji,
 kto zawsze przedkłada czarne nad białe i poszczególne chwile nad całą paletę emocji, które powodują, że błyszczą oczy, że na twarzy pojawia się uśmiech, że serce bije mocniej w konfrontacji z błędami i uczuciami.
Powoli umiera ten, 
kto nie wywraca stołu, 
kto jest nieszczęśliwy z pracy, 
kto nie ryzykuje pewności dla niepewności realizacji marzeń, 
kto nigdy, choćby raz w życiu, nie odłożył na bok racjonalności.
Powoli umiera ten, 
kto nie podróżuje, kto nie czyta, 
kto nie słucha muzyki, kto nie znajduje dobra w sobie.
Powoli umiera ten,
 kto niszczy swą miłość własną, 
kto znikąd nie chce przyjąć pomocy, 
kto idzie przez życie, narzekając na własne nieszczęście i na deszcz, który pada.
Powoli umiera ten, 
kto rezygnuje z projektu przed rozpoczęciem go, 
kto nie pyta o to, czego nie rozumie i nie odpowiada, kiedy zna odpowiedź."
/Pablo Neruda/

kanony urody....





"Z badań preferencji mężczyzn wynika,
 że kobieta powinna być wysoka, a jednocześnie drobna, chuda, ale zaokrąglona. 
Być blond brunetką z czarnymi oczami o niebieskich tęczówkach. 
Mieć krótkie włosy sięgające pasa. 
Chodzić na szpilkach, ale płaskich. 
Mieć biust w rozmiarze B, ale nie mniejszy niż podwójne D. 
Być mądrą, ale infantylną. (...)
 Trochę to zagmatwane. 
Ale nic w kwestii kanonów urody proste nie jest..."
/Martyna Wojciechowska, Kobieta na Krańcu Świata 2/

sobota, 28 stycznia 2017

żeby nie było żal....







"Jeżeli porcelana to wyłącznie taka
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inna ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat
Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział,
że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?"
/Stanisław Barańczak/

wyspy szczęsliwe....



"Bo każdy ma takie miejsca, wyspy, na które chciałby pojechać i żyć tam szczęśliwy. 
Takie wyspy, to nie tylko miejsca gdzieś daleko, ale uczucia najbliższe naszemu sercu i duszy"
/Beata Katarzyna Tyszkiewicz, Wyspy szczęśliwe/



„Prośba o wyspy szczęśliwe”

A ty mnie na wyspy szczęśliwe zawieź,
wiatrem łagodnym włosy jak kwiaty rozwiej, zacałuj,
ty mnie ukołysz i uśpij, snem muzykalnym zasyp, otumań,
we śnie na wyspach szczęśliwych nie przebudź ze snu.

Pokaż mi wody ogromne i wody ciche,
rozmowy gwiazd na gałęziach pozwól mi słyszeć zielonych,
dużo motyli mi pokaż, serca motyli przybliż i przytul,
myśli spokojne ponad wodami pochyl miłością.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/

jedno słowo...jedno zdanie....



"Są ludzie, z którymi spędzasz znaczną część życia i nie przynoszą ci nic. Nie oświecają, nie żywią, nie dodają skrzydeł. I tak masz szczęście, jeżeli nie niszczą cię powoli, uczepieni twoich kostek, wysysając z ciebie krew.
I...
Są tacy, których się mija, ledwie zna, a mówią jedno słowo, zdanie, poświęcają ci minutę, 
pół godziny i zmieniają bieg twojego życia. Niczego od nich nie oczekiwałaś, ledwie ich znałaś, przyszłaś lekkim krokiem na spotkanie, a jednak gdy rozstajesz się z tymi zadziwiającymi ludźmi, odkrywasz, że otwarli w tobie jakieś drzwi, uruchomili jakiś spadochron, obudzili energię, 
jaką jest pragnienie, i dzięki niej przekroczysz granice samej siebie. 
I nigdy już nie będziesz się czuła jak źdźbło trawy, 
będziesz tańczyła na chodniku, a twoje ramiona sięgną nieba..."
/Katherine Pancol, Wiewiórki z Central Parku są smutne w poniedziałki/





"Każdy człowiek marzy o wielkiej roli, jaką odegra w swoim życiu, 
i widowni pełnej głębokiego zachwytu i uwielbienia. 
Widownię , która daje nam poczucie bezpieczeństwa 
i ogromnej wartości wszelkich osiągnięć naszego życia, 
stwarza i stworzyć może tylko kochający człowiek idący obok nas"
/Michalina Wisłocka, Sukces w miłości - Jak kochać i być kochanym/

piątek, 27 stycznia 2017

kobieta wariant ostateczny...




"To, że Bóg stworzył najpierw Adama, a potem Ewę,
 nie dowodzi bynajmniej, 
że mężczyźni są ważniejsi, tylko że kobiety są doskonalsze. 
Mężczyzna jest próbnym okazem człowiek, szkicem, 
podczas gdy kobieta - wariantem ostatecznie zatwierdzonym, poprawionym i dopełnionym....."
/Boris Akunin, Gambit turecki/

ciesz się życiem...dziś...





"Jeśli konia nakarmisz, napoisz i wypuścisz na pastwisko, 
to on nie zamartwia się o to, czy jutro też będzie tak samo.
 Po prostu cieszy się życiem. 
A co robi człowiek?
 Bez przerwy zaprząta sobie głowę, jak ma żyć jutro, za rok, za dwadzieścia lat. 
Cały czas planuje wyłącznie przyszłość, a teraźniejszość przecieka mu przez palce"
/Krzysztof Czarnota, Niosąca radość/

czwartek, 26 stycznia 2017

nieuniknione.....






"Nie warto uciekać przed nieuniknionym, 
gdyż wcześniej czy później trafia się w miejsce,
 gdzie nieuniknione właśnie przybyło i czeka"
/Terry Pratchett, Pomniejsze bóstwa/

(nie)śpieszna miłość....






„ - Zastanawiałeś się kiedyś nad miłością?
 - Co masz na myśli? - Miłość.
 Dlaczego przychodzi?
 Dlaczego odchodzi? 
Wzruszyłem ramionami. 
- Niektórym zdarza się tak, że miłość wchodzi do pokoju, zrzuca buty, znajduje najwygodniejszą kanapę i kładzie się, wypoczywa, nie ma zamiaru nigdzie wychodzić. 
Do innych miłość wchodzi, paląc papierosa, zerkając co dwie sekundy na zegarek, roztrzęsiona,
 z jedną ręką na klamce, łomoczącym sercem, zawsze w pozycji sprinterki, gotowa do biegu.”
/.../

środa, 25 stycznia 2017

(nie) ta sama rzeka...





"Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. 
Z drugiej jednak strony rzeka nigdy nie jest ta sama; zmienia się podobnie jak ludzie. 
Zawsze istnieje ryzyko utonięcia,
 ale czy nie warto wejść drugi raz nawet do tej wody, 
w której kiedyś się podtopiliśmy? 
Oczywiście nie po to, żeby utonąć, 
ale żeby udowodnić sobie, że umiemy pływać"
/Gabriela Gargaś, Jutra może nie być/

światełko...





"O czym myślisz? – pyta mężczyznę kobieta, 
a on myśli akurat o tym, że jest jego światełkiem. 
Ale nie mówi jej, bojąc się, że zabrzmi to banalnie, więc wzrusza ramionami. 
Potem, kiedy ona odchodzi, noc robi się czarna jak nigdy dotąd, 
a on żałuje,
 że jej o tym światełku nie powiedział....."
/Piotr Adamczyk/

przyzwyczajenie....





"Ludzie przyzwyczajają się do wszystkiego.
 Do samotności, głodu, zimna, gówna, zasieków, śmierci. 
Aby to przetrwać, mają do dyspozycji fantazje, wizualizacje, wypieranie.
Gdy człowiekowi nic innego nie zostaje, każdy potrafi zamknąć oczy i nakręcić w głowie setki wariantów jednego, oscarowego filmu ze sobą samym w roli głównej, 
a potem stanąć na niewidocznym podium:
 kochany, akceptowany, wygrany...."
/Jakub Żulczyk/

wtorek, 24 stycznia 2017

nie/mądre życie....





"To jeszcze trochę o tym sensie życia. 
Jeżeli już ma w nim być coś sensownego, to to, żeby żyć fajnie, żeby mieć z niego przyjemność. Gdzieś przeczytałam, że życie jest za piękne, żeby żyć mądrze. 
I to jest prawda. (...) 
No, chyba że mądre życie sprawia komuś przyjemność, to wtedy proszę bardzo, 
niech sobie tak żyje. (...) 
Chodzi tylko o to, żeby przyjemności, które sprawia się sobie, nie szkodziły komuś innemu. 
Ale rezygnować z nich nie należy"
/Maria Czubaszek/

Nieporozumienie





"Nie, nie przepraszaj, że nie okazałem się tym, na którego całe życie czekałaś. 
Ja cię dobrze rozumiem, bo wtedy, gdy zaczęłaś czekać,
 jeździły tylko zardzewiałe pekaesy, 
a przecież wymarzeni wybrańcy serc nie jeżdżą zardzewiałymi pekaesami, 
więc tamten mężczyzna nie przyjechał, no a ja teraz tak trochę jakbym się podszywał pod niego, 
ale już jest metro, pendolino i inne wynalazki, 
więc myślałem, że może spróbuję, bo nawet poprzez cztery wymiary można się zjawić w trzy pędy, więc przyjechałem i mówię, 
że oto jestem,
 no ale ty wzruszasz ramionami, że to jakieś nieporozumienie. 
W porządku, myślę sobie, dla ciebie mogę mieć na imię Nieporozumienie,
 ale zostaniemy razem, co?"
/Piotr Adamczyk/

jak by to było....






"Są w naszym życiu takie dni, w których nie dzieje się nic, 
dni, które przemijają, 
nie pozostawiając po sobie żadnego wspomnienia, żadnego śladu, jakby ich nigdy nie było. 
Jak dobrze pomyśleć, to większość z nich jest taka, 
i jedynie wtedy, kiedy liczba tych, które nam pozostają, 
coraz bardziej się zmniejsza, 
zaczynamy się zastanawiać, jak to się stało,
 że tylu dniom pozwoliliśmy upłynąć niepostrzeżenie. 
Ale tacy już jesteśmy: doceniamy rzeczy, kiedy staną się przeszłością, 
i dopiero wtedy dociera do nas, jak by to było je mieć. 
Kiedy ich już nie ma...." 
/Tiziano Terzani/

taka tęsknota....




"Szukamy ciepła nawet w kubku z gorącą herbatą, 
w zaparowanych oknach, 
bo tak bardzo tęsknimy za ...
ciepłą duszą...."
/Tadeusz Różewicz/

poniedziałek, 23 stycznia 2017

piekielne cv...

kiedy "Idź do diabła" nabiera innego znaczenia :)


każda kobieta....






"Każda kobieta, 
śmiem twierdzić, na świecie ma choćby jedną cechę, 
która warta jest zainteresowania mężczyzny. 
Jedna ma urodę, druga ma znakomitą figurę, trzecia ma uśmiech, który naprawdę cię zniewala, czwarta ma takie usta, że jak zaczniesz sobie wyobrażać, co może tymi ustami robić, 
 to od razu twoje ciało daje ci znak, że jest gotowe podjąć wyzwanie, piąta ma nogi aż do nieba, 
a szósta wie, co to jest stała Plancka. 
I to bywa niesamowicie seksowne. 
W każdej możesz odnaleźć to coś, 
co jest tak niepowtarzalne i tak niezwykłe,
 że będziesz chciał ją lepiej poznać. 
 Jeśli tego nie widzisz, twoje życie jest ubogie".
/Katarzyna Grochola "Przeznaczeni"/

taka nieśpieszna rada....


niedziela, 22 stycznia 2017

...powód miłości....




"Chyba każdy, choć raz w swoim życiu kochał. Tak prawdziwie i mocno. 
Do bólu i do utraty tchu.
I nie mówię o przelotnych miłostkach i cotygodniowych zakochiwaniach nastolatek w błękicie oczu, tudzież innych wdziękach obiektu westchnień. 
Myślę o miłości. I tej dojrzewającej niekiedy latami, 
i tej, która potrafi spaść na nas jak przysłowiowy grom z jasnego nieba. 
O takiej miłości, która na zawsze zmienia nasze i czyjeś życie.
Nie zawsze jest łatwa. Czasem przynosi więcej cierpienia niż przyjemności. Ale zawsze uczy. 
I jeśli nawet nie jest taka jak oczekiwaliśmy, to poznajemy cały wachlarz emocji, który do tej pory był dla nas całkowicie obcy. Niezależnie od tego czy jesteśmy razem do końca życia, czy tylko chwilę, to już nigdy nie będziemy tacy sami.
Często jest tak, że się rozstajemy, mówimy, że sama miłość nie wystarczy. A może po prostu nie starcza tej miłości na wszystkie cechy naszego partnera? Może jesteśmy w stanie kochać i akceptować tylko niektóre? Może cała reszta nie powoduje w nas gorących uczuć?
 Czy wtedy to jeszcze miłość?
Są takie poranki, kiedy budzisz się obok kogoś. Za oknem jest jeszcze szarawo.
 Patrzysz jak śpi obok ciebie, jak spokojnie oddycha. Przyglądasz się ukochanemu profilowi, włosom na poduszce, rysy twarzy są teraz tak spokojne i zrelaksowane. Bezszelestnie dotykasz ciepłej skóry, delikatnie gładzisz łuk bioder. Twoje gardło dopada wzruszenie. Ściska i dostaje się do oczu wywołując łzy. Kiedy powoli spływają, w kącikach ust czujesz słonawy smak szczęścia. 
Myślisz tylko o tym, że chcesz, żeby było tak zawsze, że nie wyobrażasz sobie bez niej życia. Twoje myśli biegną ku wspólnej starości i modlisz się o to, aby umrzeć pierwszy, bo przecież nie przeżyjesz bez niej ani sekundy, nie przeżyjesz jej odejścia.
Żyjecie razem, jecie wspólne śniadania, może nawet obiady, kochasz ten perlisty śmiech i niezdarność w kuchni. A potem niepostrzeżenie coś się zmienia. Wy? Życie was zmienia? 
Praca, ludzie? Nie śpieszysz się już tak bardzo do domu, pewne rzeczy zaczynają cię denerwować, inne od dawna doprowadzają do szału. Patrzysz w te oczy, które wciąż jeszcze kochasz i zastanawiasz się czy tam, pod nimi kryją się te same myśli, co u ciebie. Trochę cię to martwi,
 ale odsuwasz to na bok. Jest tyle rzeczy do zrobienia. Nie ma sensu zajmować się głupotami.
Kiedy budzisz się nad ranem, tylko zerkasz na zarys sylwetki obok ciebie i sięgasz po telefon.
 Może są jakieś ważne wiadomości? A jak nie ma, to zawsze można ich poszukać w internetach. Potem pospiesznie wypijasz kawę i wybiegasz z domu. 
Zapomniałeś powiedzieć: cześć. 
Aaa, trudno, napiszesz potem smsa, jeśli nie zapomnisz, bo to ważny dzień w firmie.
Ale przecież nadal się kochacie. 
Tak długo już jesteście razem. Kiedyś ktoś zapytał, za co kochasz właśnie ją. Jak to, za co?
 No, tak po prostu się kogoś kocha.
Tak po prostu? A może po prostu się do niego przyzwyczaja? 
Przeganiasz to od siebie. Głupie myśli.
Przeganiasz je na bardzo długo. A potem budzisz się nad ranem. 
Jest szarawo, nawet dzień jeszcze dobrze się nie obudził. Łóżko obok ciebie jest puste. 
Sen jeszcze chyba z ciebie całkiem nie wyszedł, bo sięgasz ręką na poduszkę obok. 
Jednak pusta. Wtedy następuje otrzeźwienie. Przecież jest pusta już od dawna.
 Coś dopada twoje gardło, znów ten ścisk. Ale jakiś zupełnie inny niż dławiące uczucie szczęścia sprzed jakiegoś czasu. Za to znów pojawiają się łzy. To niesamowite, że smakują zupełnie inaczej niż pamiętny smak łez miłości. To nieprawda, że są gorzkie. Ale faktycznie jakoś zupełnie inaczej doprawione. Wycierasz je wierzchem dłoni, nie chcesz czuć ich w ustach. Zastanawiasz się. 
Czy to tęsknota za kimś, kogo utraciłeś?
Dopada cię przerażenie. Nie. Nie ma w tym tęsknoty. To tylko samotność.
 Przytłacza cię pustka, nie brak tego kogoś. Uświadamiasz sobie, że kiedyś nie chciałeś bez niej żyć, chciałeś umierać pierwszy, żeby nie być bez niej ani chwili. 
 Czujesz zimny pot na karku, bo teraz nie zależy ci nawet na tym czy jeszcze żyje.
Człapiąc do łazienki przypominasz sobie rzucone przez kogoś pytanie o powód miłości. 
Wiesz już, że musi jakiś być. Nie kocha się tak po prostu. 
Kocha się za spojrzenie, uśmiech, ton głosu, za to jak rozwiązuje problemy, 
za nielubienie budyniu i za to, że nawet zupę lubi jeść pałeczkami.
Wiesz już, że coś przeoczyliście. 
I bardzo zazdrościsz tym, którzy potrafią patrzeć uważnie przez całe życie...."
/Anna Świąć/

serce do ciebie....




"Wybierając partnera życiowego musisz pamiętać dziecko, że nie liczy się jak on wygląda, 
czy ile ma talentów, tylko jakie ma serce - serce do innych i do ciebie. 
Bo za 50 lat będzie cały pomarszczony, a życie jest nieprzewidywalne i nawet zapalony tancerz w wyniku pewnych wypadków może nie być w stanie postawić samodzielnie kroku.
 I wtedy właśnie liczy się tylko to, co on ma w środku. 
Czy jest serdeczny i dobry, czy daje silne oparcie i poczucie bezpieczeństwa, czy troszczy się o ciebie i nie tylko mówi, ale i pokazuje, że cię kocha. 
Nie chodzi tu o wielkie czyny, bo miłość składa się w sumie z tych malutkich gestów 
- z wracania do domu, do ciebie w pierwszej kolejności ponad wszystkim, z uśmiechu w trudnych momentach, z zawiązywania ci szalika pod szyją, gdy zimno, z używania w kuchni składnika, którego on nie lubi, ale je tylko dlatego, 
bo wie, że ty za nim przepadasz, 
z umiejętności powiedzenia przepraszam, gdy się zrobiło źle i wielu innych. 
Tak ważna jest umiejętność postawienia siebie samego na drugim miejscu 
i kierowania się dobrem ukochanej osoby. 
Musisz przede wszystkim wiedzieć,
 że on cię kocha - a reszta naprawdę się nie liczy"
/.../

sobota, 21 stycznia 2017

?



cenne straty....

"Bywają straty będące nieocenioną korzyścią sięgającą w przyszłość..."
/M. Maeterlinck/



dzisiejsze refleksje.....




życie jest jak...przysmak.....







"Życie jest jak przysmak – ktoś go sobie ciągle odmawia, 
ktoś zjada potajemnie w ukryciu, 
ktoś się wiecznie odchudza i sobie odmawia, 
a ktoś pozwala sobie na konsumowanie z rozkoszą 
– nie żałując ani nie obwiniając się po zjedzeniu, 
pozostając w stanie błogim i sytym."
/Tatyana Varukha, Ukraina/

PS. nie odchudzajmy się! ....przynajmniej mentalnie.....

miłośc jest wyborem....




"Przestała analizować i wtedy odkryła, że miłość w całej swojej mistyce jest również wyborem. Wyborem życia, bo przychodzimy na ten świat nie po to, by tkwić w bezsensie i monotonii.
 A barwy naszej egzystencji zależą od nas. 
Zdecydowała się więc pokolorować swoje życie podług barw, 
które stopniowo zaczęła odkrywać w sobie.
 Porankom nadawała tonacje wschodu słońca- wtedy jej oczy nabierały blasku i pełni życia. Popołudniami, gdy wiatr tańczył w jej włosach, lśnila blaskiem złota. 
 W porze obiadu była tęczą zdrowych posiłków, uśmiechów wysyłanych do przechodniów, 
przyjazną twarzą pełną zwykłej czułości. 
Wieczorami, gdy zaczynało zmierzchać, gdy dzień się jeszcze nie zakończył, 
a noc nie spowiła wszystkiego ciemnością,
 była migocacymi gwiazdami, 
które rozswietlaly mroki trosk i problemów. 
Nocą, gdy zasypiala była światłem ukladajacym się w kształt jej ciała, 
wszystkich krzyw i uwypukleń.
 Lecz najpiękniejszym kolorem była mieszanka odcieni jej bijacego zawsze w rytmie miłości serca. Cicho podchodziłem i dotykalem tego miejsca .....,
 by namacalnie poczuć, 
ze i ja tworzę specyficzną mozaikę w ferii barw jej życia....."
/M/

miłość i nadzieja.....





"Była sobie na świecie Miłość. Miała ta Miłość, rzecz jasna, Obiekt Miłości.
Było im dobrze razem. Obiekt patrzył na Miłość zakochanymi oczami i mówił:
- Kocham cię!
Miłość kwitła i była dla swojego Obiektu Miłością absolutną, bezwarunkową, wcieloną.
Mijał czas i Obiekt coraz rzadziej patrzył na Miłość w ten sam sposób, co kiedyś. Teraz Miłość musiała sama pytać:
- Kochasz mnie?
- Co? – z roztargnieniem dopytywał Obiekt. – O co chodzi? Kocham cię, kocham… Nie wierzysz?
Miłość, rzecz jasna, wierzyła i ufnie tuliła się do ramienia swojego Obiektu. W ten sposób Miłość zmieniła się w Wiarę.
Wierzyła Obiektowi bezgranicznie, nawet gdy coraz rzadziej bywał w domu. Nawet, gdy czuła zapach obcych perfum. Pewnego dnia Obiekt zniknął i nie było już komu wierzyć.
Po Obiekcie pozostały drobiazgi: szczoteczka do zębów, stare kapcie, pęknięty kubek. Wiara niczego nie wyrzuciła.
- To pewnie głupie - mówiła sama do siebie - nie ma co robić sobie nadziei… Ale może jednak wróci?
Wiara, rzez jasna, nie może istnieć bez Przedmiotu Wiary. W ten sposób Wiara stała się Nadzieją, bowiem Nadzieja jest bezprzedmiotowa.
Nadzieja wciąż żyje i czeka. Czeka i ma nadzieję. Nadzieja umiera ostatnia i wciąż nie może umrzeć. Ponieważ następna przychodzi Nienawiść.
Nadzieja musi więc trwać do końca."

/Piotr Bromor/

piątek, 20 stycznia 2017

kwestia smaku...






"Smak zaczyna się od przysłowia „nie rób drugiemu, co tobie nie miłe" 
lub Heine'owskiego „Leben und Leben lassen", żyj i daj żyć innym. 
Nic tu z lukrowanej cnotliwości, z bigoteryjnego fałszu. 
Żyj pełną gębą, bądź,na ile nikogo nie krzywdzisz, na ile nikogo nie starasz się uszkodzić, 
na ile nie żyjesz cudzym kosztem, cudzym nieszczęściem czy cudzą ofiarą. 
Bądź dobry. 
Dobry mówi się też - dobre, dobra - o serze, książce, małżeństwie, czasie. 
Dobry, zły, kwestia smaku, czyli gustu, czyli poczucia Jakości".
/A. Żuławski, Bilet miesięczny/

drobiazgi...







"Śmieszne, 
jak drobiazgi potrafią sprawić,
że jakiś dzień lub jakiś ktoś....
zostanie Ci w pamięci".
  /Stephen King/

kiedy odległość i czas krzyczą razem....





"W okienku messengera przyjaźń jest łatwiejsza. „Tęsknię” składa się z siedmiu liter. 
„Kiedy będziesz?”– 15 znaków ze spacjami.
 „Nie mogę się doczekać, aż znowu się spotkamy” – 36 liter plus przecinek. 
Łącznie 15 sekund. Pół minuty, jeśli ktoś używa polskich znaków. 
Tymczasem słowa to tylko słowa. Jesteś tym co robisz...
Nie tym, co mówisz, że robisz. (...) 
 Z fizyki pamiętam tylko jeden wzór.
 Przebyta droga dzielona przez czas, daje prędkość. 
Fizyczka nie wspomniała, że może chodzić o prędkość rozpadu znajomości. 
Kiedy odległość i czas krzyczą razem: 
sprawdzam, możesz tylko stać i przyglądać się, co zostało."
/pierwiastki.com/

czwartek, 19 stycznia 2017

męska próżność...





"MĘŻCZYZNA: Chciałbym w to uwierzyć.
KOBIETA: Do tego właśnie cię namawiam. 
Ale ty nie jesteś w stanie wznieść się ponad twoją głupią, męską próżność. 
Musisz mieć absolutną pewność, że przyszłam tylko dla ciebie, tylko dla ciebie i dla niczego więcej. Musisz być przekonany, że jesteś wyłącznym ośrodkiem mojego życia. 
Centrum, słoneczkiem, dookoła którego ja się kręcę, ja, twoja niewolnica. 
Poza swoją osobą nie dopuszczasz żadnego innego motywu mojego postępowania,
 choćby wcale nie przeczył temu, 
że cię kocham..."
/Sławomir Mrożek - Wyspa róż/

indywidualizm.....



...jeśli pójdziesz prosto...
...nigdy nie dowiesz się co było po prawej/lewej stronie....

czy jest taka miłość...?






"Czy jest taka miłość, 
która nigdy nie przechodzi, 
na którą nie ma lekarstwa, 
której nie ruszą żadne rzeki, czasy, czołgi, góry, morza, lądy, złe i dobre wiatry,
 wróżki czytane z gwiazd, obłoki bez nieba? 
Czy jest taka miłość, która mimo połamanych skrzydeł czeka? 
Mimo upływu lat czeka?
 Mimo rozbitego szkła czeka? 
Czy istnieje miłość, której nie zabiją żadne słowa, nie zasypie żaden śnieg, żadna burza nie ruszy? 
I mimo przerwy w zdarzeniach, mimo braku dotyku i ciepła tęskni? 
Nieporuszona żyje wciąż?
 Nadzieją?"
/Kaja Kowalewska/

środa, 18 stycznia 2017

z miłości....do zupy....





"I ja się zakochałam tak potwornie, 
że np. poprosiłam go do tańca
 – to była piosenka "Gdy tańczę z tobą to świat się uśmiecha"
 i on mi odmówił....
Ja natychmiast postanowiłam popełnić samobójstwo. 
I pamiętam, że postanowiłam truć się gazem […] 
puściłam gaz i postanowiłam pożegnać się z życiem. 
I wtedy moja mama zawołała »Agnieszka« czy tam "Agusiu, zupa na stole".
 I ja wyjęczałam umierającym głosem syreny: "Ale jaka......?"
. I usłyszałam z kuchni: "Pomidorowa".
Postanowiłam przed śmiercią jeszcze zjeść jeden posiłek ...
i jakoś mnie ta zupa na tyle wzmocniła, że do tej pory żyję...."
/Agnieszka Osiecka./

kobiecość....





"Widzimy kobiecość w błysku kobiecych oczu, w trosce o tych, których kochamy,
w gniewie wobec niesprawiedliwości, w bezwarunkowej miłości do wszystkiego co istnieje.
Można ją znaleźć w kołyszących się biodrach i śmiechu do rozpuku, tak samo jak w rozpaczy nad krzywdą i wykorzystywaniem niewinnych dzieci...
Jest w pocałunku złożonym na szyi ukochanego i w bijącym sercu,
które zaufało na tyle, aby się odsłonić.
Znajdziesz ją w gwałtownych burzach i rześkich, jesiennych porankach.
Jest tutaj, w głębi twojej tęsknoty, w karmiących piersiach, w butwiejących liściach,
 i w głosie, który szepce prawdę.
Jest tą, która potrząsa tobą, gdy żyjesz, idąc na kompromis i tą,

 która tańczy z tobą w ekstazie.
Kobiecość we wszystkich postaciach 

- dzika i kolorowa, szara i nieruchoma, nieustannie zmieniająca kształt.
Jest głosem wybierającym miłość ponad wszystko, nie wykluczając niczego."
/Chameli Gad Ardagh "Kobiecość"/

zdradzamy...tracimy...marnujemy...





"Zdradzamy ludzi, wykorzystujemy ich, traktujemy ich jak przedmioty, 
nie mając nawet w sobie na tyle jaj, aby przyznać przed sobą i przed nimi, 
że tak właśnie jest, 
że są w naszym życiu po prostu zabawkami do rozrywki. 
Tkwimy w beznadziejnych związkach,
 bo uważamy, że przynajmniej zaprowadzają w naszym życiu porządek. 
Wpadamy w nałogi, bo przecież w porządku musi być też trochę rozrywki. 
Marnujemy szanse.
 Chcemy więcej, niż mamy, bo przecież zawsze można chcieć więcej, bo ktoś ma więcej. 
Bierzemy durne kredyty i raty. 
Zadłużamy się. 
Skupiamy się na rzeczach, które w ogóle nas nie powinny dotyczyć. 
Tracimy czas. 
Oglądamy gówno w telewizji.
 Oglądamy gówno w internecie. 
Jemy gówno zamiast normalnych posiłków, 
a gdy w końcu ktoś postawi przed nami normalny posiłek, wolimy go sfotografować. 
I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej".
/Jakub Żulczyk/

wtorek, 17 stycznia 2017

dwa mijające się kamienie....





"Każdy wędrowiec, choć wybrał swój los i nie zamieniłby go na inny,
 ma taką chwilę, 
kiedy przechodząc przez wieś o zmierzchu i widząc przez okno izbę, 
gdzie rodzina zasiada do stołu w kręgu lampy,
 odczuwa strach przed przyszłością żal za przeszłością i niepewność, 
czy wybrał właściwie. 
Wtedy chciałby rzucić w szybę kamieniem. 
Na pozór po to, by zniszczyć obraz, który uważa za głupi i niedorzeczny. 
A naprawdę po to, żeby dodać sobie odwagi.
Nie wie, że jednocześnie ktoś obserwuje go z głębi domu.
 Ktoś, kto widząc włóczęgę, zazdrości mu wędrówki, bo sam siedzi przez całe życie w tej samej izbie, ciepłej i przytulnej, ale za to w bezruchu i nudzie.
 I ten ktoś ma ochotę wyjść przed dom i rzucić w wędrowca kamieniem.
 Pozornie z oburzenia na niemoralne, 
bo bezpłodne życie włóczęgi, a naprawdę z zawiści i zemsty za swoją nudę.
Dwa mijające się w locie kamienie – więc po co nimi rzucać? 
Lepiej niech każdy schowa swój kamień do swojej kieszeni. 
Po co wymieniać jeden kamień na inny? 
Dwa takie same kamienie."
/Sławomir Mrożek, Varia. Życie i inne okoliczności/

co ty ... widzisz?


"- Co Ty we mnie widzisz?
- Cały świat. 
I jeszcze niebo...."
  /Kaja Kowalewska /


P.S.
...nie wykluczaj żadnego klucza...

poznasz......po uśmiechu duszy....





"Człowieka można poznać po ramieniu, 
po tym, jak patrzy, jak się uśmiecha, ile ma dobra w oczach i w oknach, którymi wygląda na świat. 
A przede wszystkim w sytuacjach rewolucyjnych, fanatycznych, skrajnych i nieprzejednanych.
 Czy przyjdzie w gorączce, czy przyniesie leki, czy stanie po dobrej stronie twojego łóżka, 
wytrze łzy, zaparzy herbatę, kawę, cokolwiek? 
 Jaka będzie jego ręka, kiedy zdarzy się twój sukces, jakie będzie serce? 
Czy zazdrosne czy dobre? 
Człowieka można poznać po tym, jak mocno się dzieli i jak mocno przeżywa. 
Po wrażliwości w dłoniach. 
Po uśmiechu w duszy"
/Kaja Kowalewska / Siedem grzechów głuchych/

"nie" i nic z tego....






"Serca nie oszukasz. 
Nikt nie oszuka. 
I taka jest prawda.
 To się czuje.
 I tęsknotę się czuje jak zapach kawy, 
której nie można wypić, który tylko zapachem jest i drażni duszę.
 Czuje się dłonie w snach. 
Pocałunki obok.
 Poduszki.
 Znałam takich, którzy uciekali od serca.
Ale od serca się nie ucieknie. 
Tak naprawdę nie ma ucieczek. 
Dróg wyjścia, skrótów.
 Może być przerwa w sercu na chwilę.
 Próba zakrywania uczuć ręką. 
Później i tak wszystko wraca. 
Przychodzi. 
Można milczeć, liczyć do stu i przekonywać siebie, 
że nic, mówić do siebie: nie i nie. 
I co z tego? 
Pragnienia zawsze wracają, jeśli są prawdziwe...."
/Kaja Kowalewska / nowe książki/